Blog
Limes Inferior
gedanken
gedanken freelancer
0 obserwujących 3 notki 583 odsłony
gedanken, 24 marca 2017 r.

Tyrania psychologów i kult cargo

121 0 0 A A A

Jak to było w starym dowcipie: otwieram lodówkę, a tam… psycholog. 

Wbrew pozorom to nie jest tak odległa wizja rzeczywistości. W telewizji śniadaniowej, w badaniu wypadków lotniczych, w sądzie, w wychowywaniu dzieci, podczas zakupów czy jedzenia kto ma ,,najbardziej eksperckie" zdanie? Tak, tak ci państwo.

Najciekawsze jest to, właśnie.  Społeczny odbiór psychologa coraz częściej przypomina bałwochwalstwo. 

Kilka charakterystycznych obrazków.  W programie telewizyjnym o małżeństwie, w którym goście bez żenady opowiadają o swoich intymnych przeżyciach (o 9 rano!), na koniec głos zabiera pani o ,,mądrym spojrzeniu" i mówi coś… na przykład  o bezsensie kontynuowania związku, gdy tak często są kłótnie. A co robi reszta, czyli prowadzący i najbardziej zainteresowani goście? Potakują głowami, dodają, że tak właśnie zawsze robią itp., itd. Albo sprawa katastrofy smoleńskiej. Dla dużej liczby oglądaczy i słuchaczy kluczową przyczyną staje się - wielokrotnie powtarzane - co czuli, co myśleli, jakim napięciom podlegali piloci. I nasi wszechwiedzący eksperci wyjaśniają, rozwijają wątki, sięgają do ich przeszłości… Miesiącami odbieramy to w naszych ,,oknach na świat". Aha, jeszcze dla przykładu,  już nieco zapomniany przypadek ,,matki Madzi z Sosnowca". Gdy jeszcze obowiązywała wersja porwania dziecka do studiów telewizyjnych zapraszano naszych wszechwiedzących, którzy w miarę upływu czasu tworzyli coraz bardziej szczegółowe ,,profile psychologiczne" porywacza. Rzeczywisty rozwój zdarzeń pokazał ich wartość.

Niestety, wszystko to błahostka przy roli ,,psychologów" w rozprawach sądowych, zwłaszcza tych dotyczących rozwodów. Ci ludzie mają najczęściej decydujący wpływ na werdykt rzutujący na życie rodzin, który najczęściej sprowadza się do segregacji rodziców na ,,lepszego" i ,,gorszego". W praktyce, sędzia, idąc po najmniejszej linii oporu, opiera się w 100% na opinii psychologów. Na marginesie dodam, że w 95% werdyktów/opinii tym ,,lepszym" jest matka (taka ciekawostka statystyczna). Jak to przebiega? Sędzia skierowuje na ,,badanie" do psychologów sądowych (dawniej RODK, obenie OZSS), zadając pytania o formę najwłaściwszej opieki nad dziećmi. Ci zapraszają na kilkugodzinne spotkanie, na którym 2 ekspertów rozmawia z rodzicami i ich pociechami i daje do wypełnienia testy. Umowa jest taka, że nikt tego nie rejestruje. Łatwo się domyśleć dlaczego. Po tym wszystkim, psychologowie piszą opinię dla sędziego. Można się z niej dowiedzieć, między innymi, że zastosowaną metodą badawczą były uznane testy (różne) i, uwaga hit, badanie kliniczne (rozmowa). Oczywiście, najczęściej takie opinie nie są rzetelne, delikatnie mówiąc - pomijane, przeinaczane są fakty, a całość sprawia wrażenie uzasadnienia postawionych wcześniej tez. Ale proszę teraz spróbować podważyć to w sądzie… A nawet jeśli  to częściowo się udaje, to co zrobi sędzia w tym systemie? Jasne, zleci kolejne ,,badanie", porównawcze u innych psychologów z tego samego miasta, itd. Dla zainteresowanych patologią tych postępowań i samych regulacji prawnych, jakże dramatycznie wpływających na życie ludzi: 

http://www.rodk.pl

To chyba najbardziej tragiczny skutek kultu psychologów i, w dużej części, całej psychologii, w czasach obecnych. Dlaczego tak jest? Znakomity fizyk, laureat nagrody Nobla, Richard Feymann ujął to prostym i trafnym porównaniem z ,,Kultem Cargo". Dla przypomnienia, to forma kultu mieszkańców wysp Oceanu Spokojnego, którzy  obserwowali nowo-przybyłych białych. Biali budowali lotniska, porty i towarzyszącą im infrastrukturę, dzięki czemu dostarczano jedzenie i inne dobra (cargo). W końcu, tubylcy sami zaczęli budować podobne obiekty i… czekali, aż coś z nieba przyleci lub przypłynie. Podobnie jest z dziedzinami takimi jak psychologia. 

Chodzi o powierzchowność, stosowanie pojęć i narzędzi z nauk ścisłych, w których istnieją ostre kryteria prawdy, i sprawianie wrażenia ,,naukowości" licząc, że coś z tego wyniknie (samo z siebie). Stąd pojawiające się w opiniach: badanie kliniczne, korelacja (np. ,,obserwacje z badania klinicznego korelowały z wynikami testów"), statystyka, itp. 

Ponieważ to już kolejna dekada promowania psychologów coraz częściej traktuje się ich jako ,,wiedzących lepiej", bo przecież za nimi stoi ,,nauka"… Czyżby? 

Pewno jednym z najlepszych psychologów był Goebbels: kłamstwo powtórzone 100 razy staje się prawdą. Ale nawet temu ,,prawu psychologii", dzisiaj  używanemu na niewyobrażalną skalę, daleko do naukowości, szczęśliwie. Działa ono przecież nie zawsze i nie na każdego… a więc jest prawem czy nie? 


Dla zainteresowanych:

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/72770/zakazana-psychologia-pomiedzy-nauka-a-szarlataneria-tom-i

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/176999/zakazana-psychologia-tom-ii


Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • Niestety, w sumie, to jest dość przygnębiające. Jedna z Twarzy CAS, precyzyjny w sądach,...
  • Podobnie jak z prognozami pogody. Od rana leje za oknem, ale w kolejnych prognozach...

Tagi

Tematy w dziale Rozmaitości